22 gru 2013

good things take time


Każdy koniec roku przynosi ze sobą pewien rachunek zysków i strat - ja takowy robię sobie od kilku lat regularnie. Dlaczego? Ponieważ miło jest przypomnieć sobie miłe rzeczy, które miały miejsce w naszym życiu i poczuć jeszcze raz ich smak, uśmiechnąć się ponownie, wzruszyć po raz kolejny. 

Rok 2013 był wyjątkowy z kilku powodów, o których nie czas i miejsce się teraz rozpisywać. Chociaż przyniósł ze sobą także kilka rozczarowań i strat jestem pewna, że wszystko po to, abym uczyła się życia jeszcze mocniej i jeszcze więcej. Ale przede wszystkim, aby moja miękka dupa w końcu zrozumiała, co warto i dla kogo ;-) 
Oprócz tego zimowo-świąteczna aura sprawia, że zastanawiam się jeszcze więcej nad światem niż zwykle. W miejscach typu 'autobus lub tramwaj' wychodzi to najlepiej. Czasem wysiadam zdruzgotana i chce mi się płakać z bezsilności, po czym przypominam sobie słowa mojego Anioła Stróża 'bądź dzielna'.
Totalnie nie rozumiem dlaczego wzruszają mnie bardziej dzieci, których matki drą się i szarpią nimi niczym huragan 'Ksawery' niż słodkie pieski. 
Ciągle w nas pełno złości, stresu i bezmyślności. Takie trzy składniki naszego codziennego życia powodują wybuchową mieszankę, która często kończy się dla nas samych dość nieciekawie.
Życzyłam tego rok temu i w tym również bym chciała.. Więcej radości, zwykłej radości z życia (chociaż sama ciągle uczę się czuć jej więcej), która powoduje, że jesteśmy w stanie więcej. 
PRAWDZIWYCH przyjaciół, takich, którzy nie powiedzą "jesteś wspaniałym człowiekiem bo potrafisz słuchać i nie obarczasz innych swoimi problemami"Najwięcej wytrwałości w dążeniu do celów i wspinania się na Everest Naszych Marzeń. Impossible is nothing. To jest moja lista życzeń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz