9 kwi 2013

sinusoida emocjonalna

Moje życie (ale chyba nie tylko moje) to jakaś pieprzona sinusoida emocjonalna. Pomijam depresje związane z brakiem pieniędzy czy słońca, dziś mało zabawnie. Już dawno, ba, od naprawdę XXXXXX miesięcy nie czułam się gorzej. Także, haters gonna make happy. 
Przyszedł do mnie moment, który zawsze przyprawia o dziwne odczucia i emocje. Sentymenty i wspomnienia to ładne rzeczy. Mam ich tak mnóstwo, są posegregowane i skrzętnie szufladkowane w zakamarkach pamięci. Najpiękniejsze wspomnienia są z czasów beztroskiego dzieciństwa - pamiętam smaki, wszechobecną i najwspanialszą miłość od najlepszej babci na świecie, radość na widok rodziców za każdym razem, gdy musieliśmy się rozstać, pierwszego psa, smak kakao, pamiętam jak dowiedziałam się, że będę miała braciszka i moment, w którym pierwszy raz mogłam wziąć go na ręce. Pamiętam każde odrabianie lekcji z tatą i rysowanie z mamą. Oglądanie zdjęć przyprawia mnie o gęsią skórkę, w tym pozytywnym sensie. Najpiękniej więc było, gdy nie miałam pełnej świadomości co do świata i ludzi. I chętnie bym teraz wskoczyła w skórę małego łobuza i najzwyczajniej niczym się nie przejmowała. 
Gimnazjum to jakiś dziwny i popieprzony okres w życiu nastolatków, damn. KTO TO W OGÓLE WYMYŚLIŁ? Zastanawiam się czasem czy to przypadkiem nie wtedy ludzie zaczęli mi udowadniać jak łatwo wmówić drugiemu, dość naiwnemu jaki jest: brzydki, gruby, głupi, jak nikt go nie lubi i że jest kujonem. Czy coś. Serio, jakoś miałam nieszczęście poznać ludzi, którzy praktykowali niszczenie życia innym i manifestowanie ich beznadziejności. Wiara we własną osobę - szczęśliwie pomogła mi pozostać sobą i chociaż byłam mniej doświadczona i bardziej głupia, zachowałam szczątki prawdziwej Martyny. 
Liceum to był dla mnie największy przełom w życiu. Nowa szkoła, nowi ludzie, nowe przygody. Kurczę, to naprawdę jeden z najlepszych okresów w życiu człowieka. Pierwsza klasa, zajawka filmowa, druga klasa, pierwsze osiemnastki, a potem studniówka i już tylko matura. Z perspektywy czasu to było zaledwie rok temu, ale czuję się jakby minęło 5 lat. Chyba zresztą za dużo czuję, bo właśnie doszłam do meritum swojego przemówienia. Już kiedyś rozpisywałam się niezmiernie o swej dziwnej i co najgorsze ŚWIADOMEJ naiwności. Los pokazał mi coś po raz kolejny. Krzyczy do mnie od kilku miesięcy, niezmiennie. 
Wiem, co mnie czeka. Doskonale właśnie przewidziałam przyszłość bez posiadania szczególnych umiejętności. Za wszelką cenę nie chciałam dopuścić do momentu, w którym czas teraźniejszy będę musiała wspominać na zdjęciach, które jeszcze wiszą...
I chociaż pewnie znowu wszystko zduszę w sobie, później to przeminie, niezauważone jak moje odejście, z wiatrem. Nauczyłam się czegoś ważnego mając te 20 lat, chyba za to im dziękuję. Nie ma nic piękniejszego niż móc wykrzyczeć to wszystko i wypłakać w ramiona najlepszego faceta na świecie, który wiem, że to czyta i należy mu się buziak w czoło. 
Jeżeli tu jesteście, to już koniec. A na koniec coś do posłuchania, właściwie to najbardziej odzwierciedla mój dzisiejszy nastrój. 

6 komentarzy:

  1. love your blog! It's so nice!!! I follow you!
    Pass to my blog and if it likes you follow me too, I will be so glad :D
    Kisses
    http://francescagiusti.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdziwa emocjonalna sinusoida jest czymś nieco głębszym niż ten pozorny kryzys finansowy i drobne problemy, nie obrażając Twojej osoby. Jesteś silna i ze wszystkim sobie dasz radę. Szczerze życzę powodzenia. To dopiero początek życia.

    Doświadczona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc "depresja" trochę ironicznie ujelam problemy, ktore zazwyczaj wyolbrzymiamy, sami sobie je tworzac. Myśle, że każdy ma swoją wlasna sinusoide emocjonalna. Jedni wieksza inni mniejsza.
      Ja bardzo chętnie biorę udział w prawdziwym życiu.

      Usuń
    2. Zależy co rozumiesz przez prawdziwe życie. Sama depresja także nie jest wyznacznikiem tej sinusoidy. Nie chciałam na Ciebie naskoczyć, tylko wyrazić swoje zdanie Martyno ;)

      Usuń
    3. Chciałabym jeszcze dodać, że branie udziału w prawdziwym życiu nie warunkuje tego, co masz w głowie ;)

      Usuń
  3. Sprecyzuję jeszcze swoją wypowiedź, bo mogła zostać źle odebrana :kto lubi mieć problemy, ten je przyciąga. Warto złapać dystans, bo kwas wyżera nie tylko wnętrzności, ale też duszę. Jeśli wiesz, co chcę powiedzieć Martyno :)

    Doświadczona po raz drugi

    OdpowiedzUsuń