3 kwi 2013

projekt całkiem NIEfashion #Miss Ferreira

Sara z bloga http://misscferreira.blogspot.com jest niezwykłą kobietą. Darzę - i chociaż nie znam osobiście - ją i całego bloga wielką sympatią. Z niecierpliwością czytam każdy post, który wypełniony jest wyjątkowym talentem do ubierania w słowa, a zarazem pełny dystansu do świata. Jeżeli jeszcze nie znacie lub dziwnym (serio dziwnym!) trafem nie wstąpiłyście na bloga Sary to najwyższy czas to zmienić!


Martyna: Miss Ferreira, to Twój styl bycia, życia czy wykreowana osobowość specjalnie na potrzeby bloga? Nie ukrywam, że jest to postać bardzo interesująca  a  zarazem tak niesamowicie inspirująca (a dlaczego? o tym w następnym pytaniu).

Sara: Dziękuję. Miss Ferreira to ja, ale blog to tylko fragment mojego życia. Dodatek do niego, taki mały azyl. Dlatego zresztą powstał, kiedy przesiadujesz z dziećmi w domu doświadczasz tego stanu, że albo zwariujesz, albo dasz upust emocjom. Któregoś więc dnia, patrząc tęsknie przez okno i myśląc o skrawku wolności, pomyślałam że jest jeszcze jedno okno na świat – to internetowe ;) 

M: Jesteś mamą trójki dzieci, a mimo wszystko patrząc na Ciebie myślę sobie - niemożliwe. 
Przysięgam, że sama kiedyś chciałabym nosić ołówkowe spódnice opinające, co nieco, zaraz po urodzeniu dziecka. Masz jakiś tajny przepis czy korzystasz z przywilejów natury, która taka Cie stworzyła?

S: Każde Twoje pytanie składa się z kilku komplementów! Bardzo sprytne (śmiech). Z pewnością to geny, moja mam urodziła piątkę dzieci, a wygląda jak nastolatka. Ale z drugiej strony trójka dzieci to po prostu całkiem ciężka fizyczna praca. Niedawno odwiedziła mnie koleżanka, już od progu narzekała, że nie dopina się w pasie i musi schudnąć. Po całym dniu brykania stwierdziła „kurde, jeden dzień u ciebie i już się dopinam”.

M: Ciekawi mnie czy gdy byłaś nastolatką zajmowałaś sie pisaniem? A może to właśnie
doświadczenie życiowe nauczyło Cię traktować wiele spraw z przymrużeniem oka? Masz niezwykle dużo dystansu do świata, a to przekłada sie na Twoje wpisy.  Czasem czuję jakbyś była moją bratnią duszą, wchodzę i czytam jak fantastycznie ubierasz w słowa otaczający nas świat. Lekkie i fantastyczne pióro - tak bym opisała Twój styl. 

S: Znowu dziękuję :) Zawsze lubiłam pisać, chociaż zarówno w szkole podstawowej, potem w liceum i w końcu na studiach polonistycznych tępiono mój dziwny styl pisania. 
Bo z przymrużonym okiem się chyba urodziłam i nie spotkałam na swojej drodze belfra, który uznał, że mam fajny styl.  Dystans natomiast na pewno przyszedł z wiekiem. Z zażenowaniem wspominam siebie sprzed niespełna dziesięciu lat. Byłam butna, niepokorna i napuszona. 
Prawo wieku, prawo młodości :))

M: Twoimi hobby jest bycie mamą, kobietą, żona. Interesuje Cię moda i to widać na pierwszy rzut
oka. A jak jest z innymi, bardziej personalnymi zainteresowaniami? Kolekcjonujesz coś? Podróżujesz? Zbierasz znaczki? ;)

S: Jeśli coś z posiadanych przeze mnie rzeczy zakrawa na miano kolekcji to zapewne buty. Oczywiście wolałabym powiedzieć „biblioteka”. Chociaż jakiś czas temu zapowiedziałam wszystkim znajomym, że przy każdej prezentowej okazji życzę sobie książkę. Moją największą pasją jest pisanie. Marzę o własnej rubryce w fajnej gazecie. 

M: Jaki jest Twój niezawodny sposób, aby nie zwariować w dzisiejszym świecie. Ale nie tylko,
bo domyślam się, że trzech małych łobuzów nie ułatwia bycia perfekcyjną panią domu.
Jak utrzymujesz wszystko w pionie, jakie masz sposoby na wyciszenie się? 
I w końcu, jak to możliwe, że mając tyle obowiązków znajdujesz czas żeby blogować?

S: Sama czasem myślę, że zwariuję. Paradoksalnie to dzieci doprowadzają mnie do granic wytrzymałości i one też stawiają do pionu. Sekretny składnik – zdrowy rozsądek. Przecież wszystko mam – fajnego męża, fajne dzieci, jesteśmy zdrowi. Staram się doceniać to na co dzień. Mój sposób na wyciszenie się? Moje dzieci chodzą spać o 20.30 i od tej godziny jest czas dla mnie. Od 20.30 jestem absolutną egoistką, robię to na co mam ochotę :) Skąd mam czas na blogowanie? To kwestia dobrej organizacji, z każdym dzieckiem staję coraz lepiej poukładana. Myślę, że w mikroskali jestem całkiem dobrym logistykiem :)

M: Wyobrażasz sobie siebie w innym wydaniu niż obecne? Zastanawiałaś się kiedyś, co by było
gdyby nie blog Miss Ferreiry, dzieci, dom i przystojny Mąż? ;)

S: Bez męża i dzieci nie wyobrażam sobie mojego świata. Myśl o tym co by było bez nich wręcz mnie paraliżuje. Blog natomiast to najlepsze co mogłam zrobić sama dla siebie. Blogowi zawdzięczam bardzo dużo. Poznałam dzięki niemu świetnych ludzi, rozwinęłam się, nie utknęłam intelektualnie w pieluchach. 

M: A na koniec, miłe słowo na wiosnę od Sary Ferreiry...

S: Najlepsze dopiero przed nami, wiosna dopiero się rozkręca! :)

__________________________________________________________
A przy okazji zapraszam do polubienia mojego fanpage'a na Facebooku! :-) 

10 komentarzy:

  1. ♥ ♥ ♥ - taka będę elokwentna w tym komentarzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miłość mówi więcej niż tysiąc słów :P podzielam zdanie!

      Usuń
  2. Świetny wywiad. Uwielbiam Sarę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam okazję (szczęście) poznać Sarę osobiście - jest niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O ludzie, no Wy oszaleliście, dzięki no!

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajnie tu u Ciebie, świetny post i zdjęcia
    :)
    z chęcią obserwuje, czekam na kolejny post :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hi beautiful!! Thank you for stopping by, I really appreciate it like always :)
    Btw wonderful photos , that outfits are so cool :)
    Come to see my new post at;
    http://peaceinmyshoes.blogspot.com.es

    OdpowiedzUsuń