31 sty 2013

wonder student

"Dziwne uczucie, gdy czujesz w sobie szaloną supermoc do zwycięstwa nad sesją, jednak nadal dygasz się przed zajrzeniem do notatek" - jak przeczytałam od mojej ulubionej Rudit.
Ja prawie przetrwałam. Jestem już prawie na półmetku swoich zmagań z pierwszą sesją w życiu - jak się póki, co okazuje - przetrwam. Już dawno nie dałam z siebie tylu procent samej siebie.
Zazwyczaj nie hejtowałam zimy za samo jej jestestwo, bo trudno w ogóle wchodzić w dyskusje z pogodą, która jest bytem absolutnym. Ale sprawia ona ostatnio, że coraz bardziej zaczyna mnie wkurzać jazda tramwajami i każda Moherowa Babuszka, której ciekawość sięga zenitu.
Ponad to jakby na złość przeczytałam dzisiaj 'wrocławianie chrońcie się od grypy'. Masz babo placek. Do mych drzwi zapukała i myślę, że jest z siebie bardzo zadowolona.
Marzy mi się, jak 3/4 społeczeństwa, ciepła wiosna. I rower. I spacery w parku. I buty, które nie przypominają kozaków. A przede wszystkim marzy mi się odpoczynek. Oglądanie seriali. I Kraków - A TO JUŻ NIEDŁUGO!

1 komentarz:

  1. Też mi się już marzy wiosna i szał kolorów na ulicach ;)

    OdpowiedzUsuń