21 paź 2012

rowerem przez świat

Moja cierpliwość drastycznie zmalała, gdy podczas pisania tej właśnie notki (to znaczy jej pierwszej próby) COŚ POSZŁO ZUPEŁNIE NIE TAK JAK MIAŁO i fantastyczna opowieść, którą napisałam specjalnie dla Was przepadła w czeluściach internetu. To takie straszne, gdy coś ma dla mnie jakąśtam wartość i nagle znika, przepada, rozpływa się...Nie wiem czy wiernie zdołam odtworzyć to, co napisałam w pierwszym podejściu. Ale spróbujmy...

Rowery są fajne. Nie tylko dlatego, że prawie każda sławna blogerka ma rower wart dobrego samochodu czy też nie dla tego, że dietetycy polecają jazdę na rowerze jako dobrą drogę do pielęgnowania zgrabnej sylwetki. To chyba wraz z pojawieniem się ery hipsterów moda na rower holenderski zdecydowanie wzrosła. Jak zaczęła się moja przygoda z rowerem? Zeszłej wiosny umyśliłam sobie, że chcę rower. Po prostu, muszę go mieć. A wiecie jak to jest... BABA CHCE, BABA MUSI TO MIEĆ.
Głównym argumentem dla rodziców, którzy mieli mnie wspierać w moim przedsięwzięciu jakim było kupno roweru (z wiadomych względów finansowych) była teza, że BĘDĘ NIM JEŹDZIĆ DO SZKOŁY. A przy okazji może pomogę mojej kondycji zaistnieć. Niestety mój portfel nie zaskakiwał swoją zawartością. Wybrałam się więc na tzw. szrot czy też miejsce, w którym można kupić wszystko i nic. I tak oto w moje ręce wpadł czarny rower z niemieckimi naklejkami (które czym prędzej odkleiłam) za całe 160zł plus obowiązkowy koszyczek w cenie 5 złotych. Pan Rower musiał przejść przez szereg zabiegów upiększających takich jak sprejowanie (tak, chyba właśnie wymyśliłam sobie to słowo), a także poprawki techniczne. I tak oto... VOILA. Rower Krystian zaistniał jako mój skarb. Przyznaję się jednak, że ostatnio nasza relacja nieco osłabła. W dość niezawodny, w zimne dni, sposób samochód skutecznie zajął jego miejsce. Aktualnie spoczywa w spokoju w Sokolej piwnicy i czeka na wiosnę, abym codziennie rano mogła mknąć nim, ścigając się z tramwajami, na uczelnię..






11 komentarzy:

  1. Świetny rower : )

    Zapraszam na konkurs - do wygrania bransoletka STRADIVARIUS ( zgłosiło się mało osób, dlatego są bardzo duże szanse na wygraną)

    OdpowiedzUsuń
  2. o kurczę! zazdroszczę. nigdy nie wpadłam na pomysł, że można w takim miejscu "znaleźć" rower. genialne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. super masz ten rowerek :) mój też czeka na małą rewolucję, obecnie jest nieco babciowy ale niebawem zmieni się w obiekt pożądania wszystkich :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Połaczenie kolorystyczne moim zdaniem świetne! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie udaje się odtworzyć, tego co napisaliśmy i co przepadło

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten fioletowy bagażnik jest cudny, zdjęcia rodem z klimatycznego, podróżniczego filmu.
    ***
    Zawsze zapraszam do siebie. Jestem projektantką, która swoją pasję realizuje na blogu. Będzie mi niezmiernie miło jak mnie odwiedzisz. Gdy uważasz, że coś fajnego robię zaobserwuj mnie, do miłego.
    ***
    www.zapalov.blogspot.com - blog o moim projektowaniu mody

    OdpowiedzUsuń
  7. super podoba mi sie;) uwielbiam rower;)


    pozdarwiam serdecznie:):)

    http://vixen1990.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń