5 sie 2012

firanka jest ok

Powietrze jest ciężkie i dosłownie nie ma czym oddychać - takie dni są męczące, bo wolałabym żeby padał deszcz, albo grzało słońce. A tu, ani jednego, ani drugiego. Nawet pogoda jest niezdecydowana. Przyszłam dzisiaj do was z mało (ZNOWU!)  outfitową notką, ale możecie przynajmniej zobaczyć, która z moich nowo przygarniętych bluzek zauroczyła ostatnio moje serduszko. Tak zwana "firanka", na dzisiejszą duchotę w sam raz. Prawie jej nie ma, a i tak człowiek umiera z gorąca. Nasza wycieczka na pole była całkiem krótka i męcząca dla mojego psa-parówki, ale napełniła nas JAKŻE FANTASTYCZNĄ ENERGIĄ do poszukiwań mieszkania. Efekty? Powiem Wam za jakiś czas.


 

Cześć jestem Martyna i jestem szczerbatym dzieckiem. A tak serio to jak widać mam (ZNOWU!!) nowego przyjaciela na zębach :)

4 komentarze:

  1. zazdroszczę Ci tej firanki, franco ; *

    OdpowiedzUsuń
  2. alee masz piekna 'firanke';d heh
    naprawde jest wymarzona na taka pogode;)

    OdpowiedzUsuń
  3. całkiem fajna ta firanka, sandałki też :P

    OdpowiedzUsuń