10 cze 2012

travellin' on

zniknęłam dość niespodziewanie, zadziwiając samą siebie. uciekłam odreagować miejscową rzeczywistość i zapomnieć o rozczarowaniu - dość dominującym uczuciu w moim życiu ostatnimi czasy.
takie przyjemne poranki i wieczory nad jeziorem, gdzie niebo odbija się w jego tafli są przyjemne. są w sam raz. trochę chciałam naładować swój wskaźnik pod nazwą 'optymizm'. ale wracając do rzeczywistości uświadomiłam sobie, że znowu wracam. a tak bardzo nie lubię powrotów. nie lubię zaczynać wszystkiego od nowa. niestety zdjęcia nie są najbardziej kreatywne, ale standardowo zapominałam ich robić.







jakieś tam zastosowanie błękitnej lumpowej koszuli.

 




nawiedzę Was niebawem bardziej kreatywnym postem :)

10 komentarzy:

  1. ten kisiel mi się kojarzy tylko z lekcjami religii < 3

    OdpowiedzUsuń
  2. przejrzałam kilka ostatnich postów i jestem zachwycona! :D szczególnie spodobał mi się post z outfitem z szortami diy :) spodobało mi się jak piszesz i do tego jesteś prześliczna ^^ dodaję do obserwowanych ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zdjęcia, drugie szczególnie mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. czasami trzeba cos odreagowac, miejsce, które wybrałas jest bardzo ładne :)
    mam nadzieje, ze wszystko się poukłada w twoim życiu, będzie dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. love the blue shirt! Awesome find! Great blog hun, come by and let's follow each other! Stay in touch ;) xx

    OdpowiedzUsuń
  6. przepiekna ta blekitna koszula;)
    kochana przejrzałam Twoj blog od poczatku i naprawde bardzo mi sie podoba Twoj styl.. az dodałam do obserwowanych;)

    OdpowiedzUsuń